środa, 3 maja 2017

Fryzjerskie koszmary

Wizyta u fryzjera zawsze jest pełna obaw czy aby na pewno uzyskamy na włosach to co chcemy. Nie zawsze jednak fryzjer da radę i mamy na głowie katastrofę .Tak było w moim przypadku


Do fryzjera chodzę bardzo rzadko, włosy miałam długie i przeważnie związane bo tak było mi najwygodniej.Rzadko je rozpuszczałam bo były gęste i ciężkie-bardziej mi przeszkadzały niż miały by być ozdobą.
Więc jak urodziłam ,i trochę lepiej się poczułam pobiegłam do fryzjera pozbyć się ciężaru z głowy a przy okazji coś zmienić. Kolor miałam naturalny nie farbowany  ciemno-brązowy, po ciąży trochę mi się rozjaśniły

Pełna nadziei z pomysłem jak chcę zmienić moje włosy pobiegłam do fryzjera. Pokazałam Pani zdjęcie jaki efekt mnie interesuje i wytłumaczyłam,że chciałabym lekko rozświetlić włosy i że zależy mi na jasnym blondzie aby nie był to żółty kolor Pani wydawało się ,że wie o co chodzi i zabrała się do pracy. Wszystko było super , oprócz koloru bo Pani stwierdziła później ,że lepiej aby odcień rozjaśnionych końców był cieplejszy. Więc się zgodziłam . Wszystko było ok włosy miałam ładnie pokręcone kolor może nie taki jak chciałam ale nawet fajnie się czułam. Skręt trzymał się kilka dobrych dni.
Tak to mniej więcej wyglądało:

Po umyciu włosów już w domu i wysuszeniu , trochę się przeraziłam , bo włosy były masakrycznie ufarbowane, widać było odcięcie kolorów co koszmarnie się prezentowało na prostych włosach.

Na zdjęciu nie widać, też odcienia który po kilku dniach zrobił się żółty, próbowałam go zneutralizować płukankami, niebieską i fioletową ale bez rezultatu.
Więc szybko związałam włosy i przez kilka dni chodziłam z kucykiem bo wstyd było mi się pokazać z rozpuszczonymi włosami

Postanowiłam poszukać fryzjera, który naprawiłby mi fryzurę na tyle bym poczuła się komfortowo. Zależało mi na zneutralizowaniu choć trochę "kaczego" odcienia i aby przejście między kolorami nie było tak drastyczne.
Szukałam fryzjera blisko, bo widomo maluszek w domu więc nie chciałam jechać nie wiadomo jak daleko.

I na fb znalazłam stronę salonu SHE&HE, po zdjęciach wiedziałam,że tam naprawią mi moje włosy. Od razu wysłałam wiadomość, czy mogę się zapisać i następnego dnia byłam już na miejscu.

Pani Daria okazała się być bardzo profesjonalną osobą, wiedziała co ma zrobić i czułam się pewnie w jej rękach.

Efekt końcowy jest świetny, kolor jest piaskowy, zimny choć  zdjęcia tego nie oddają. Przejście kolorów jest łagodne i naturalne.

Od czubka głowy mam swoje naturalne brązowe włosy,które na zdjęciach wyszły na jaśniejsze niż są w rzeczywistości.
Zdj. z fanpage "SHE&HE" KLIK



 Jeśli jesteście z moich okolic to polecam salon "SHE&HE" w Lesku.
Ja na pewno tam wrócę za miesiąc na odświeżenie koloru i  regenerację
Jest to jedyne miejsce ,gdzie będę teraz częściej zaglądać:)
Moim zdaniem fryzjerzy powinni poszerzać swoją wiedzą i szkolić się bieżąco, aby nadążyć za nowościami a mam wrażenie,że w małych miejscowościach czas fryzjerów stanął w miejscu...

Pozdrawiam
lawendowa Magda



Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.