wtorek, 4 lipca 2017

Clinique Take The day off- balsam do demakijażu

Balsam do demakijażu clinique osławiony w blogosferze, wychwalany pod niebiosa czy faktycznie jest tak dobry jak mówią??? Postanowiłam się przekonać...jak wypadł u mnie? czytajcie dalej


Jak w przypadku większości produktów , kupiłam go pod wpływem pozytywnych opinii na blogach . A że dodatkowo była na niego promocja więc znalazł się u mnie.

Długo leżał, bo przyzwyczajona do demakijażu płynem micelarnym nie do końca wiedziałam jak się za niego zabrać :)
 W końcu się odważyłam.
Balsam zamknięty jest w sporym plastikowym opakowaniu, niestety przyszedł do mnie bez żadnego pudełka i/lub foli co było dla mnie ogromnym zdziwieniem,że nie był w żaden sposób zabezpieczony i zapakowany jako nowy.
Pojemność spora 125ml cena również wysoka 149zł, na promocjach do kupienia za około 100zł,choć jest to wydajny produkt więc myślę,że cena wysoka lecz adekwatna to wydajności.
W pudełeczku jest biały krem, przypominający wazelinę.
Fajnie się nabiera nie ma z tym problemu, jest plastyczny i miękki po kontakcie z ciepłą skórą zamienia się w olejek a w przypadku kontaktu z wodą tworzy delikatną pianę, która ułatwia zmywanie makijażu


balsam do demakijażu
Przeznaczony jest do każdego typu cery, bezzapachowy i bez substancji drażniących.

Po aplikacji na twarz mamy olejek,którym masujemy twarz w celu pozbycia się makijażu, po czym spłukujemy twarz wodą.
Nie do końca odpowiada mi taki sposób demakijażu stąd moja średnia opinia, jestem przyzwyczajona do płynów micelarnych i wacików :)
Samo działanie ma nawet fajne, tylko jest trochę zabawy, bo trzeba nabrać ,wmasować później spłukać , ja dla pewności przecierałam jeszcze twarz wacikiem, aby mieć ją suchą a nie oleistą.

Ku mojemu zdziwieniu ciężko było zmyć balsamem tusz L'oreal VML so cuture, musiałam wspomóc się micelem.

Czy kupię go ponownie ? chyba nie, może jak dostanę w prezencie to zużyję, ale sama raczej się na niego nie zdecyduję.
Nie jest to zły kosmetyk,ale też nie powalił mnie na kolana spodziewałam się czegoś "efektowniejszego" po tylu zachwytach,a jednak trochę się rozczarowałam.
Choć lubię takie wynalazki to nie potrafię się przekonać. Kusi mnie jeszcze równie sławny olejek do demakijażu resibio ale mam spore wątpliwości czy spełni moje oczekiwania.

Kto używał clinique lub resibio proszę o podzielenie się opinią na ich temat :)

pozdrawiam
lawendowa Magda


Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.